UWAGA : serwis należy oglądać w rozdzielczości 1280:1024 i najlepiej używając przeglądarki mozilla, którą gorąco polecam: Get Firefox!
Uwaga techniczna: pod IE (internet eksplorer) zdarza się że są źle kodowane polskie znaki, w takim przypadku należy wejść w pasku narzędzi IE w menu "widok"- "kodowanie" i wybrać Środkowoeuropejski ISO.



Oto pierwsze opowiadanie, które publikuję na stronie.
tematyka: historia alternatywna w otoczce SF...
ROK 1939


...Piwo w niemieckiej tawernie w Wolnym Mieście Gdańsk smakuje wodniście. Czyżby właściciel oszukiwał? Dobrze, że chociaż zadbał o temperaturę.
Jest zimne i podane w eleganckim kuflu z rżniętego szkła. Większość klientów to oczywiście Niemcy. Dookoła słychać twardy język germański.
Granatowe mundury, opaski ze swastyką, uniformy partyjne NSDAP. Gwar.
Głównym tematem rozmów są wystąpienia dwóch wielkich polityków sąsiadujących ze sobą państw.
Tak, mają o czym rozmawiać. Widzę zaskoczenie na wielu twarzach.
Ale i zadowolenie. Wojny jeszcze nie będzie. Po ostrej kampanii antypolskiej, nastąpiła radykalna zmiana opcji po zeszłotygodniowym przemówieniu Hitlera w Reichstagu. Było czego słuchać.Na mocy układu, Ribbentrop-Beck,
została nawiązana ścisła współpraca polityczna gospodarcza i militarna między II Rzeczpospolitą a III Rzeszą
Hitler wczoraj w stolicy Rzeszy pod niebiosa wychwalał wynikające z tego układu korzyści. Określił poprzednie posunięcia wobec Polaków i Rzeczpospolitej jako niefortunne i nietrafione, posunął się nawet do czegoś w rodzaju przeprosin za, jak to powiedział nieuzasadnione stosowanie siły przez niektórych obywateli Rzeszy wobec obywateli pochodzenia polskiego. To jak na tego aroganckiego kurdupla bardzo dużo. Ale ja wiem, że to dopiero początek. Początek dobrej passy naszego kraju i narodu. Wszystko mam opracowane do najmniejszego drobiazgu. Po pierwsze: autostrada eksterytorialna. Długo musiałem Becka przekonywać o słuszności i celowości tego ustępstwa. Pomagał mi trochę w tym tłumaczeniu Lipski. Beck sam w końcu zrozumiał. Coś Niemcy muszą mieć. Coś dużego i dającego im poczucie ważności. Oczywiście eksploatowaliśmy temat autostrady długo i opieraliśmy się zachowując strategiczną ważność tematu. I po wynegocjowaniu jakiś nieistotnych szczegółów technicznych na jednym ze spotkań roboczych zaproszony do Berghofu wyraził zgodę - nasz drogi poczciwy Beck. To był pierwszy krok.
Następnym było uświadomienie Hitlerowi, dlaczego TAK ŁATWO się na to zgodziliśmy. I poszedł na to. Zresztą nie miał innego wyjścia. Beck pokazał mu kilka zdjęć i zaprosił jego attache wojskowego razem z Ribentropem na mały pokaz na jeden z tajnych poligonów armii polskiej. Pokaz obejmował zaprezentowanie możliwości trzech rodzajów broni. W przypadku lotnictwa zdecydowaliśmy się na dwusilnikowy myśliwiec bombardująco -szturmowy PZL 38/N Wilk. W zasadzie na tym mogliśmy zakończyć pokaz. Ćwiczebny nalot Wilka na poligonie i siła ognia ( 2 działka kalibru 20 mm i jedno kalibru 40mm) wywarły na Niemcu ogromne wrażenie. Tym bardziej, że celem ćwiczebnym był niemiecki czołg PzKpfw IV Ausf C. Zniszczony zresztą doszczętnie przez nasz samolot. Następnie mały pokaz naszych SZSZ (Szwadrony Szturmowe), skaczących na spadochronach ze specjalnie przygotowanych do tego celu nowych samolotach PZL 37E „Łoś”. Kilkudziesięciu komandosów z tych elitarnych jednostek, które rozpoczęto formować już ponad rok temu umundurowanych w najnowsze maskujące mundury polowe i uzbrojonych w „Morsy”, zaparło dech w piersi niemieckiego ambasadora. Na sam koniec zostawiliśmy pokaz czołgu ciężkiego 9TP, który przejeżdżając dosłownie 40 metrów przed stanowiskiem obserwacyjnym ze „skromną” maksymalną prędkością 55 kilometrów na godzinę wzbudził autentyczne przerażenie naszych hitlerowskich dostojników. Efekty nie kazały na siebie zbyt długo czekać.
Tak, trzeba mówić ich językiem. Takie frazesy jak hegemonia, wspólna walka przeciw bolszewizmowi, władza absolutna, misja dziejowa, przestrzeń życiowa i inne pierdoły. Oczywiście przestrzeń życiowa na wschód od naszych granic. „...Dla wszystkich miejsca wystarczy, bracia Germanie!...” I chyba to zrozumieli, chociaż nie dałbym złamanego grosza za ich zapewnienia. Mam w końcu doświadczenie z poprzedniej rzeczywistości. Ale nasi drodzy nowi sojusznicy nie wiedzą nic o naszej małej dywersji, piątej kolumnie między nimi.
Już od czterech lat kieruje nią mój przyjaciel z innej rzeczywistości. Hans. I jest w tym dobry. Wszystkie jego posunięcia prowadzą prosto do celu, jaki wspólnie z nim przed laty opracowaliśmy, siedząc całymi wieczorami i nocami nad książkami, szkicując alternatywne rozwiązania, planując współpracę to z tym to z tamtym dostojnikiem partii hitlerowskiej i popijając przy tym dobre niemieckie pszeniczne piwo z prywatnego browaru Hansa.
O dziwo Goebbels sam opracował traktat mówiący o aryjskim typie niektórych narodów słowiańskich żyjących na terenach między Odrą a Wisłą, który odczytał na forum Reichstagu wczoraj. O posłannictwie i łączących naród niemiecki z narodem polskim wspólnych przodkach.
Wyglądało to wszystko na niezłą komedię. Ale to było konieczne. Tacy już są Niemcy. Trzeba im logicznie pewne kwestie umotywować, a następnie wydać odpowiedni rozkaz. Rozglądam się po tawernie. Wiem, coś czego nie wiedzą zgromadzeni tu ludzie. Na początku sierpnia Plan Fall Weiss wejdzie w stadium realizacji. Oczy ich wodza zwrócone są na zachód. To, co stanie się 1 września będzie brzemienne w skutki. Uderzenie na Belgię, a przez nią okrężne uderzenie na Francję pełnymi nienaruszonymi siłami Wehrmachtu i Luftwaffe przypieczętuje zachowawczą politykę tego państwa i jego sojusznika zza kanału.
Tym razem nikt nie ewakuuje się z plaż Dunkierki. Specjalnie poinstruowani doradcy i obserwatorzy wojskowi armii polskiej o to zadbają. Rzeczpospolita zachowa tak zwaną życzliwą neutralność. I nic już nie zdziała ambasador Anglii w Warszawie czy też w jakimkolwiek innym miejscu na świecie. Jednak z Hitlerem będzie trzeba zrobić coś jak najszybciej …..Informacje są niepokojące.
Po wystąpieniu Becka w polskim parlamencie, gdzie przekazał istotę zagrożenia ze wschodu, nikt nie ma wątpliwości, co do obranego kierunku politycznego państwa. I z kim będziemy walczyć ramię w ramię. Na nic nie zdadzą się działania wywiadowcze Anglii. Nic już nie zmieni przeznaczenia, o które tak długo walczyłem. Nie będzie sowieckiego ZSRR. Nie będzie bloku Warszawskiego pod hegemonią Rosjan jak w mojej rzeczywistości.
Nie będzie Wielkiej Trójki decydującej o losach świata. Doprowadziłem do tego swoim uporem. Większość szpiegów sowieckich już została zneutralizowana. Część mniej groźnych trafiła do Berezy Kartuskiej, a część…- do piachu. A teraz siedzę i oczekuję na człowieka, który mi to umożliwił ze strony technicznej. Jest z pochodzenia Ukraińcem. I jak się to wszystko skończy, będzie namiestnikiem Rosji oczywiście ze stolicą w Moskwie. He, he. W stolicy carów, którzy wielokrotnie upokarzali Ukraińców.
A jego ojczyzna odzyska niepodległość. Tego jeszcze nie wiedzą drodzy nasi hitlerowscy sprzymierzeńcy.
A więc Hans w nowej III Rzeszy, Wasyl na Nowej Ukrainie. Dzielni chłopcy. Na razie wszystko idzie według planu. Jak to dobrze, że trafiłem na ludzi, którzy w ten sam sposób patrzyli na historię i wyciągnęli te same wnioski. A poza Hansem, mną i Wasylem jest jeszcze kilku.
Najważniejsze, to wspólne zdanie na temat historii. Anglia i Francja zdradziły Polskę w 1939r. „Wielka Trójca” w Teheranie zdradziła całą środkowo wschodnią Europę. W tamtym moim czasie. Tutaj nic takiego nie będzie miało miejsca. Niemcy i Rzeczpospolita zawładną niepodzielnie całym kontynentem. Dzięki mnie i Hansowi. Tak sobie ustaliliśmy. Szaleństwo!....Wcale nie. Hans już teraz jest najważniejszym doradcą Hitlera.
Wasyl zostanie – jak już wspominałem, namiestnikiem narodów posługujących się cyrylicą. W podobnym okresie. Jak wykończymy Stalina i jego ekipę.
Jest jeszcze Itshak. On będzie prezydentem Izraela- pierwszym w historii. I będzie mi z tego powodu bardzo wdzięczny. Ustaliliśmy już jak okaże swoją wdzięczność. I jeszcze jedno: w Japonii też się zmienią rządy. Martwią mnie jedynie te niepokojące informacje z Berlina... Jednak wprowadziłem już plan awaryjny w życie i właśnie czekam na odpowiedź moich agentów w Berlinie a ponadto umówiłem się tutaj z przyjacielem...

Jak to się wszystko stało? Dzięki Sieci. I kilku niewinnym rozmowom poprzez nią. Tam właśnie się poznaliśmy. Mieliśmy na wiele tematów historycznych bardzo podobne zdanie. Długie rozmowy wielokrotnie prowadziliśmy godzinami i tworzyliśmy wizje nowego świata. Pamiętam, że pierwszym z naszej grupy, z którym się spotkałem był Hans. Mieliśmy do siebie najbliżej. Później Itshak. I dwóch Polaków w Stanach, Marek i Robert, przyjechało do nas na wakacje. Szalone rozmowy, wizje nowego ładu, plany zagospodarowania Europy, Wygrane bitwy, które kiedyś przegrano- to wszystko pobudzało wyobraźnię. Nie spaliśmy, tworzyliśmy nowe światy. I cóż z tego, skoro to wszystko w najlepszym razie działo się na papierze lub na ekranie monitora?? Było doskonałym materiałem na powieść SF. I nie miało szansy urzeczywistnienia. Ale nie wiedzieliśmy czegoś. Ktoś przysłuchiwał się naszym rozmowom przez sieć., on też podzielał nasz punkt widzenia, nasze poglądy. Przysłuchiwał się nam a nawet podglądał nas – nie było to dla niego zbyt trudne, jako wybitnie uzdolniony informatyk potrafił to. Ale miał jeszcze jeden talent, który okazał się najważniejszy.Kiedy nasze rozmowy prowadziliśmy już nie tylko przez sieć, ale spotykając się przy piwie, gorąco dyskutowaliśmy , co by było gdyby, pewnego dnia każdy z nas otrzymał mail z pytaniem : „Czy chcesz aby twoje pragnienia się ziściły?”. Nic więcej. I adres zwrotny nieznany żadnemu z nas. Każdy znał odpowiedź na to pytanie. Okazało się, że jedynie Marek stracił na to dwie doby. Zabaletował w LA. To był powód. Siadając z kacem przed komputerem, kiedy odebrał pytanie wysłał na tajemniczy adres krótkie „tak!” Skopiował je i porozsyłał nam. W końcu, co wiedzieliśmy o podróżach w czasie? Aha, zapomniałem dodać, że do krótkiego zdania była dołączona grafika przedstawiająca wehikuł czasu z Wellsowskiej książki pod tym samym tytułem. W każdym razie po wielu perypetiach spotkaliśmy się z tajemniczym osobnikiem. Był nim Wasyl. Odludek, zrażony do ludzi i życia, wykładający na uniwersytecie podlejszego gatunku, informatykę. Owszem z tytułem profesora. Ale i z tytułem największego dziwaka na całej uczelni. Miał swoją obsesję i - o dziwo, osiągnięcia na tym polu, które zresztą otaczał tajemnicą. Nam też nie zaufał od razu. Testował nas przez rok zanim się skontaktował. Po spotkaniu upłynął jeszcze miesiąc zanim dowiedzieliśmy się, że prowadzi doświadczenia z czasem i...Ma pozytywne osiągnięcia! TO był szok dla większości z nas. Pamiętam ten wieczór po prezentacji naszego genialnego wspólnika. Byłem głęboko poruszony. Co tam- poruszony? Najlepsza na frustracje była litrowa butelka zmrożonej wódki. I poszła cała z minimalną tylko ilością popitki i zagrychą składającą się głównie z kabanosów i kiszonych ogórków Implikacje były niesamowite. Rano nie zdążyłem zadzwonić do Hansa, on był szybszy. Miał mniejszego kaca po piwie, niż ja po wódce. Pamiętam co powiedział łamanym polskim: „-Wchoshish Peter w te sphawe ?”
a ja odpowiedziałem mu po niemiecku dla równowagi:
„- Ja , naturlich !”
Reszta miała identyczny punkt widzenia...
Potrzeba było jedynie pieniędzy na finalizację pierwszej części doświadczeń, która potwierdzałaby słuszność jego teorii podróży w czasie.
Zorganizowaliśmy je. W ósemkę i niekoniecznie uczciwymi metodami, – ale cóż, cel uświęcał środki, zawsze było to modne stwierdzenie wśród wielu
polityków, a więc dlaczego my nie mieliśmy nim się wytłumaczyć? Jeżeli nie przed światem, to przynajmniej przed nami samymi. I tak życie
doprowadziło nas do pewnego skraju – decyzji nieodwracalnej, bo oznaczającej zniszczenie świata, w którym żyliśmy. Ponieważ grzebanie w historii
nieodwołalnie oznaczało dezintegrację świata obecnego – tak przynajmniej tłumaczył nam to Wasyl. Nawet ze szczegółami technicznymi,
których i tak ani w ząb nie rozumieliśmy. Jedno było pewne, jeżeli cokolwiek chcieliśmy uratować musieliśmy to wziąć ze sobą. I tu wyłaniał się problem- po długich debatach ustaliliśmy, iż poza nami chcemy w nowym świecie naszych rodzin, – ale z drugiej strony jak je w to wszystko wtajemniczyć, przekonać do przejścia no i problem techniczny – jak tylu ludzi przetransportować w przeszłość? Gdyż uzbierało się ich trochę.
Wasyl nie miał tego problemu – nie miał rodziców – i żadnej najbliższej rodziny, dlatego odnosił się do naszych pomysłów sceptycznie, ale przez kilkanaście miesięcy naszej znajomości staliśmy się dla siebie już kimś tak bliskim, myślę, że nawet więcej niż przyjaciółmi, więcej nawet niż rodziną: WSPÓLNIKAMI w szaleństwie – tak wtedy to odbieraliśmy. Działaliśmy jak w amoku. Jak na jakimś niesamowitym i silnym środku pobudzającym. Widział nasze zaangażowanie i pomimo, że nie przywiązywał do kwestii rodzinnych wagi, nie stwarzał nam jakiś specjalnych barier. Rozumiał. Chociaż było to spore obciążenie programu. W końcu to on podpowiedział nam rozwiązanie. I postanowiliśmy je wprowadzić w czyn. Po pierwszych prawdziwych próbach przenoszenia w czasie zaczęliśmy operację „Przerzut”. Zaadoptowaliśmy wyspę na Oceanie Spokojnym niedaleko Nowej Zelandii – naszym rodzinom oznajmiliśmy, iż wygraliśmy takie kwoty pieniędzy, że rezygnujemy z życia w naszych krajach i wyprowadzamy się właśnie tam. Dostarczaliśmy ich pojedynczo, takie niestety były wymogi maszyny czasu i to w stanie uśpienia. Na miejscu byli witani przez któregoś z nas ( nasze rodziny znały się już wzajemnie i przyjaźniły się poprzez nas) i rozlokowywani. Ze względu na komfortowe warunki nie zadawali wielu pytań, jedyny problem był z mediami- brak TV i audycje radiowe z lat trzydziestych. Rozwiązaliśmy ten problem po prostu niejako zapominając o telewizorach i radiach na rzecz małej kameralnej cyfrowej sali kinowej. Powinna im na razie wystarczyć. Nie licząc oczywiście wspaniałego czystego nieskażonego niczym środowiska naturalnego, które od samego początku prawie wszystkich urzekło. Oczywiście prędzej czy później trzeba było ich powiadomić o prawdziwym czasie, w jakim żyli...

Do tawerny wchodzi Wasyl. Uśmiecha się. A więc wszystko idzie dobrze. Nasza tajna baza w podziemiach wykutych w Górach Świętokrzyskich jest już w pełni zaopatrzona. Bazy danych, technologie, cała wiedza pięćdziesięciu następnych lat zaklęta w komputerach, próbkach i szkicach technicznych. A także niektórych, co trudniejszych elementach zgromadzonych w podziemnych salach. I NATURALNIE duże ilości złota. Do wiadomych celów. Zwerbowaliśmy z przyszłości jeszcze około 300 osób, w większości samotnych i kawalerów, ludzi, którzy podzielają nasze opinie na temat niesprawiedliwości historycznej. Pracując teraz jako doradcy w różnych państwach kontrolują organizacje polityczne, elity władzy czy tez przekonują naukowców do naszej wizji świata. I werbują. Potajemnie, członków międzynarodowej organizacji, która stworzymy, aby pilnować naszych osiągnięć. Nie tak od razu i nie wszystko da się załatwić. Trzeba być ostrożnym, informacje wydzielać po części, fragmencie takim, jaki chcą usłyszeć nasi rozmówcy. W końcu znamy ich dobrze z przekazów historycznych. Tam gdzie trzeba pojawia się argument ostateczny – złoto. To działa. W 95 %. A te 5 % no cóż....Jest z nami kilku ludzi, którzy mają praktykę i w tym. Ale w końcu cel uświęca środki. Wasyl siada. Szeptem potwierdza ostatnie połączenie z przyszłością. Ze znaną nam przyszłością. Po tym czasie nie będzie umiał już nawiązać z nią kontaktu. Zajdą daleko idące zmiany, które zostawią odbicie w strumieniu czasu i stracimy możliwość kontaktu z jakąkolwiek przyszłością. Zmienią się parametry, współrzędne przestrzenne. Wasyl tłumaczy, że już ostatni kontakt stał się utrudniony, nastąpiły przemieszczenia materii względem tego, co było z naszej rzeczywistości, zmiany przyrodnicze, struktura; nie miał czasu na dokładniejsze obserwacje całkowicie pochłonięty transportem niezbędnych części i innych potrzebnych nam na miejscu rzeczy z przyszłości. Zauważył przede wszystkim jakby przezroczystość zwiewność tamtego obcego nam już świata. Nic to, może dla mnie w ogóle zniknąć, nie istnieć. Zaczynamy omawiać kwestie techniczne – transport wybranych akcesoriów z przyszłości, tworzenie laboratoriów pod kierunkiem Wasyla i reszty naszej grupy. Potężne nakłady finansowe, jakie razem wszyscy członkowie grupy zgromadzili są niczym wobec tego, co trzeba jeszcze zainwestować tutaj, w naszej obecnej teraźniejszości, I jedynej. Specjalne grupy stworzone przez naszych najlepszych speców od handlu i interesów inwestowały posiadane przez nas środki (złoto) w celu pomnożenia dla potrzeb dalszego rozwoju planu. Robili to już zresztą od kilku lat, to oni zostali przerzuceni najwcześniej ja zresztą też do tej grupy należałem. Tona złota przerzucona z przyszłości, zręczne wykorzystywanie wiadomości zgromadzonych na temat gospodarki w latach trzydziestych doprowadziły do pomnożenia ponad 100 – krotnego! I ciągle zwiększaliśmy swój stan posiadania – i nielicznych osób żyjących współcześnie, których poglądy przeanalizowane przez nas z ich biografii w pełni pokrywały się z naszymi dążeniami. Budowaliśmy polską armię, wzmacnialiśmy ukraińską opozycję na wygnaniu, ułagodziliśmy konflikty polsko –ukraińskie przygotowując pole do wspólnych działań zbrojnych. Nasi ludzie- Niemcy w większości przekonali na razie w wystarczającym zakresie elitę wokół Hitlera o konieczności współdziałania z Polską, jeżeli idzie o walkę z ZSRR. I tak wiemy, że w odpowiedniej chwili będzie trzeba wytłuc całe kierownictwo partii nazistowskiej. I zrobimy to. Listy odpowiednich osób w kierownictwie OKH i OKW, które należy „zastąpić” zostały sporządzone już dawno. Wiadomo było, że przez pewien czas będzie trzeba grać z nazistami w jednym obozie. Potem...Zjednoczymy Europę na nasz sposób, każdy naród każda nacja będzie miała swoje miejsce, będzie dostrzegana i ceniona, wartościowo wykorzystywane będą jej cechy pozytywne. Pokój i dobrobyt. Wtedy usuniemy się na dalszy plan, chociaż zostawimy sobie drogi do kontrolowania całości. No cóż, z wyliczeń wynika, iż stabilność układu zostanie osiągnięta około 25 lat po zakończeniu ostatniej operacji wprowadzającej zmiany. Nowe pokolenie żyjące w symbiozie. Wszystkie narody zjednoczone i kierowane przez wspólny rząd. Ale rząd stworzony i ukształtowany przez Nas. Idealistyczne podejście? Może, ale po wnikliwych analizach psycho- historycznych ( to dzięki Asimowowi i jego „Fundacji”) nasi specjaliści doszli do wniosku, że inaczej nie da się kierować takim tyglem narodowościowym – tylko silna ręka może dać jakiś efekt utrzymać całe nacje w ryzach. W tym celu sprowadziliśmy lekarzy, specjalistów onkologów do roku 1930. Tak, Marszałek żyje. I czuje się dobrze. Co prawda już nie pali, ale tę konieczność wytłumaczyliśmy mu. Jest w naszej głównej bazie i wraz z zespołem analityków historycznych opracowuje nową strategię, przekonałem go, że, każdy pracuje dla dobra nowej Rzeczpospolitej, a w tym celu należy odłożyć jakiekolwiek niechęci i animozje. Powstał zespół realizujący główne postulaty rozbudowy armii kierowany przez twórcę tych planów: gen. Sikorskiego. Tak, musieli się pogodzić, ale najgorzej było z marszałkiem. Ale jakoś zrozumieli potrzebę współdziałania... Moją osobistą satysfakcją jest przyznanie mi racji, że preferowanie przez niego kawalerii jako broni decydującej w przyszłym konflikcie było błędem. Ale Marszałek i tak obronił swój punkt widzenia przynajmniej w części dotyczącej mobilności kawalerii. Faktycznie jak na jego czasy był to chyba najbardziej ruchliwy rodzaj broni. Jak na I-szą wojnę światową. Teraz jest wielkim zwolennikiem zgrupowań pancernych. Bardzo uważnie przeczytał wspomnienia Guderiana...

Tymczasem niektórzy z polityków przekonani do naszej sprawy pracują już dla nas. I próbują powoli wpływać na strategie rządów, politykę krajów europejskich. Obiecaliśmy im inną, wielką Europę. Pełną harmonii, ładu, porządku i wzajemnego poszanowania. Po Europie przyjdzie czas na Azję. Zależy na tym Yoku. Oczywiście pomożemy mu. Ale to jeszcze długa droga. Nie wszystko jednak daje się załatwić manipulując ludźmi. Oni w latach przedwojennych, nie są tak otwarci na wizje globalne. Żyją w swoich zamkniętych społecznościach. Środki masowego przekazu dopiero powstają. Coś innego przemawia do umysłów – brutalna siła. A wiec obecnie trwa rozbudowa głównej naszej siły, która zmieni układ sił w całej Europie.
Armia polska jest gotowa do działań – dzięki naszemu wzmocnieniu – inwestycje w COP osiągnęły olbrzymią produkcję na jej rzecz. Wyprodukowano do tej pory 1milion 900 tysięcy „Morsów”, polskich pistoletów maszynowych, o doskonałych parametrach, które są głównym uzbrojeniem armii polskiej, samoloty PZL P-50„Jastrząb” i PZL P-48 „Lampart” zostały wyprodukowane w ilości około 580 sztuk do 1 sierpnia. Ilość „Łosiów” udoskonalonych o rady naszych specjalistów, w pełni aluminiowych, z silnikami o większej mocy, wynosi już około 700 sztuk. Nie poprzestaliśmy jednak tylko na jednym rodzaju uzbrojenia. Na pustyni Błędowskiej i w kilku innych miejscach rozsianych po całym kraju, strzeżonych ze specjalnym priorytetem prowadzi się prace nad kilkoma zaawansowanymi projektami wojskowymi. Naukowcy polscy są szkoleni w nowych technologiach. Przyspiesza się pewne nieukończone czy przerwane prace nad nowymi rodzajami broni w „starej” rzeczywistości. Ukryte i pilnie strzeżone jednostki wojskowe realizują ustalony plan rozbudowy. Planuje się nowe rodzaje uzbrojenia. Tajne fabryki i montownie na pilnie strzeżonych, ściśle tajnych terenach, pracują pełną parą. Wykonuje się tam imponujące ilości różnych rodzajów broni. Staramy się, aby niepotrzebnie nie wprowadzać technologii nieznanych w latach trzydziestych, stanowiłoby to zbyt duże ryzyko dostrzeżenia manipulacji w przyszłości przez jakiegoś dociekliwego historyka. Po prostu finansujemy i gdzie trzeba nasi konsultanci naukowi podpowiadają to jedno zdanie, to dwa.... Dzięki naszym nakładom finansowym i konsultacjom naukowym udało się przyspieszyć między innymi w Polsce następujące projekty: moździerz 120 mm wz.38 (Pierwotnie miał być oddany na uzbrojenie armii dopiero w 1940 r.), armatę ppanc. 47 mm wz.39 (Której w poprzedniej rzeczywistości nie udało się wyprodukować – w naszej, nowej mieliśmy już 270 sztuk na stanie z pierwszego sierpnia 1939r), armata kalibru 155 mm (210 sztuk), moździerz kalibru 220 i 310 mm (24 sztuki – po 12 każdego kalibru?. Produkujemy również spore ilości broni maszynowej: NKM- ów wszystkich trzech wersji: B,C i D (kaliber 20 mm) i E z poprawioną szybkostrzelnością teoretyczną dochodzącą nawet do 700 strzałów na minutę, – która to jest montowana w „Jastrzębiach” i „Lampartach”. Już od roku montowane są 3 nowe rodzaje czołgów, poza 7TP (500 sztuk do 1 sierpnia 1939) wszedł do użycia lekki czołg pływający wsparcia piechoty 3TP (PZInż.130 Wersja 38) z większym działem kalibru 50 mm (240 sztuk),4TP czołg rozpoznawczy ze zwiększoną prędkością dochodzącą do 65 km/h (180 sztuk) i największy hit, który tak zaskoczył Niemców na pokazie: 9TP czołg ciężki (340 sztuk będzie na wyposażeniu dywizji pancernych do 1 września). Do tego dochodziło dużo sprzętu pomocniczego, ciężarówek (PZInż.222,5 Wersji –5 tysięcy i PZInż.713,2 Wersje 20 tysięcy), ciągników artyleryjskich (PZInż.202), Motocykli Sokół 200M 411 (10 tysięcy sztuk w tym 3 tysiące z koszem dla strzelca). Jest to sprzęt wojskowy przeznaczony dla dywizji zmotoryzowanych i pancernych, których mamy obecnie dziewięć. Następne cztery są formowane. Przewidujemy, iż pełną gotowość osiągną w ciągu pięciu miesięcy. W skład floty, której rozbudowę według wytycznych z jego słynnej książki „Przyszła Wojna” nadzoruje sam generał Sikorki - obecnie wchodzą: jeden krążownik , trzy lekkie krążowniki przeciwlotnicze, 4 dywizjony niszczycieli (razem 12), 26 okrętów podwodnych z tego 19 specjalnej klasy – zwanej bałtycką (mała wyporność do 400 ton, ciche turbiny Waltera) Krótko: rozbudowa armii idzie pełną parą. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta: My też przygotowujemy się do ataku – uderzymy jednak na wschód. Według uzgodnionego planu.
Termin jest już wyznaczony – 17 września 1939 roku połączone armie II Rzeczpospolitej i III Rzeszy uderzą na Związek Radziecki. Z konieczności Niemcy uderzą ograniczonymi siłami, zaangażowani na zachodzie. Chociaż według moich obliczeń do siedemnastego września powinni już rozbijać ostatnie zgrupowania aliantów na plażach Dunkierki. Przy takim założeniu zdążą przerzucić swoje główne siły z Francji na front wschodni do 25 września. Ale nawet gdyby nastąpiła mała obsuwa w terminach, to nasz wywiad donosi, że większość żołnierzy z armii radzieckich i tak przejdzie na naszą stronę. Nad ich właściwą indoktrynacją pracują ludzie Wasyla. Przyjmiemy ich z otwartymi rękoma. Polskie armie będą wyzwalać południowe ziemie, na których pod protektoratem polskim powstanie wolna Ukraina. W tajemnicy podciągnięto już pod samą granicę 2 dywizje ochotników ukraińskich przez nas uzbrojonych. W magazynach przygranicznych przygotowana jest broń i wyposażenie dla większej ich ilości werbowanych już po siedemnastym.. Są też przygotowane listy najbardziej zagorzałych przeciwników polskiego narodu, faszystów i nacjonalistów ukraińskich, którzy nie dadzą się przekonać. Oni będą musieli odejść. Przygotowaliśmy kilka kopalni i kamieniołomów na terenie Polski – tam spędzą resztę życia pracując dla kraju i obywateli, których w innej rzeczywistości by mordowali.
- To zdrowie! – Podnoszę kufel piwa w toaście do Wasyla. Odwzajemnia go. Zmienił się od czasów, kiedy to zasiał w nas ziarno nadziei, ten skryty, smutny człowiek dziś jest pełen radości i siły życia. Wie, że to, co robimy ma sens i zmieni na lepsze świat. Ja też jestem tego pewien. Już niedługo i moi i jego rodacy będą mieli to, na co naprawdę zasługują.
-, Co słychać u Hansa? – Spogląda na mnie pytająco
- Wiesz Hans ma dużo pracy – odpowiadam, chwilę milczę, jeszcze nie teraz...- Chce zmienić etos SS a do tego musi pewien człowiek zniknąć....
-To ty nic nie wiesz? -Wasyl jest zdziwiony
Lekko się zaniepokoiłem.
– Nie, nic nie słyszałem, - Mów, co się dzieje...?
-Godzinę temu podawali w radiu, prywatny samochód Himmlera miał wypadek zaraz za Berlinem kierowca stracił panowanie i wpadł na drzewo. Samochód i wszyscy nim jadący zginęli, spłonęli...- śmieje się. Rozglądam się lekko zaniepokojony. Nie jest dobrze śmiać się z takich rzeczy w mieście, w którym jesteśmy.
Jeszcze nie mamy pełnej kontroli, nie powinniśmy być aż tak swobodni. Ale nikt nas nie słucha. Gwar i duże ilości piwa robią swoje. Słychać już pijackie podśpiewywania znad paru stołów. Uśmiecham się – no tak tym razem Wasyl mnie zaskoczył... Ale nie do końca, niestety. Radio w pubie jest wyłączone, a ja siedzę tu już od południa i prawdę mówiąc nie jest to moje pierwsze piwo...
- NO cóż....Nie zawsze da radę być aż tak na bieżąco- macham ręką z uśmiechem na ustach - Cieszę się, że tak dobrze mu idzie..., W zeszłym tygodniu ten straszliwy wypadek Goringa, dziś to... Nieźle...
Wasyl mruga znacząco,jest w doskonałym humorze, zamawia następne piwa zdejmując marynarkę i rozpinając guziki koszuli w kolorze brunatnym, to chyba z przekory taka założył –Wiesz piwo to nie to samo, co nasz dobry samogonik – to uboczne zainteresowanie naszego rosyjskiego przyjaciela, które rozwinął nad podziw i o dziwo szło jakoś w parze z wiedzą znacznie rozleglejszą i bardziej złożoną.
- Wiesz kiedyś czytałem takie opowiadanie SF – mówię ze złośliwym uśmiechem – o naukowcu, który tylko wtedy mógł coś wymyślić, a z reguły był to wynalazek na miarę światową, kiedy porządnie się złoił...Czy z tobą też jakoś tak jest? Jak tak to fatalnie, że wzięliśmy takiego pijusa ze sobą...Ale TAM dobrze się maskowałeś...
-Ty to powiedziałeś kolego – machnął ręką – chemia zawsze była moim dodatkowym hobby...
- No tak...Zawiesiłem głos – Ja się nie dziwię, że jesteś taki dobry w pozostałych twoich zainteresowaniach – skoro w chemii jesteś doskonały... - Miałem przyjemność próbować jego produkty, po ich degustacji whisky przestała mi jakoś smakować. -Ano widzisz, ale wiesz?... Jest coś, czego mi brakuje – spojrzał na mnie poważniejąc lekko – Sieci...,
Można było się zawsze gdzieś włamać, kogoś podsłuchać, pogadać...
-, Co się przejmujesz, jak się dobrze sprężymy i umiejętnie przemycimy kilka technologii, to za dziesięć lat i tutaj będziesz miał swoją sieć.
Spojrzał na mnie jakoś tak dziwnie. – Chyba nie chcesz, aby tak szybko wszyscy tutaj dostali fioła – powiedział i machnął ręką – Mówię teraz całkiem serio – AŻ tak mi tego nie brakuje, sam wiesz i tak więcej tam śmiecia było, niż tak naprawdę dobrych i przydatnych rzeczy. No i to świeże powietrze tutaj, nie.., E, Wystarczą mi wspomnienia.A poza tym w moim laboratorium mam taką malutką sieć na sześć komputerów - mruga okiem figlarnie- Wystarczy...
-No to rewelacja- odpowiadam, i kiwam głową- no tak to choroba...
– Ale jak tam twoje działania po drugiej stronie muru? – Zmieniam temat rozmowy na poważniejszy.
- Dostałem sygnał ze wszystko gotowe do maksymalnej dezorientacji armii czerwonej 17 nie powinniśmy mieć większych problemów. Gorzej z listami prominentów i szpicli NKWD, ale i z tym damy sobie radę jak już wkroczą wojska twoich rodaków. – Pokręcił głową – wyobraź sobie, że TAM prawie wszystko w archiwach zostało zniszczone, a nie miałem czasu grzebać w późniejszej przeszłości, zresztą wiesz za dużo zmiennych i moglibyśmy się pogubić.
-Trudno – westchnął- Zminimalizowaliśmy ilość ofiar na ile się dało. Zobaczymy jak będzie.
Wziąłem spory łyk piwa, zimny napój miło chłodził przełyk i gardło. Przypomniałem sobie smak piwa z naszych czasów, chwilę się zastanowiłem, to jednak było wyśmienite w porównaniu z tamtymi pasteryzowanymi syntetykami, nazywanie tamtych pomyj piwem to była obraza dla tego napoju tutaj, co nie zmienia faktu, że właściciel dolewał więcej wody niż powinien przez te kilka lat nauczyłem się tą różnicę wyczuwać. - A co słychać na Wyspie?- Spytałem, Wasyl bezpośrednio przenosił się z naszej rzeczywistości właśnie na wyspę, w Europie w Górach Świętokrzyskich nasza baza nie miała terminala temporalnego, nie chcieliśmy ryzykować. - Wszystko w jak najlepszym porządku, masz pozdrowienia od swoich dzieciaków, a żona kazała mi przekazać tobie, że jak nie będziesz dotrzymywał danego słowa, co, do co najmniej jednej wizyty tygodniowo w domu to ci łeb ukręci – Uśmiechnąłem się, no tak martwiła się i tęskniła...Ale ja też. Na razie jednak musiało tak być jeszcze trochę i sytuacja się ustabilizuje. Też wolałbym siedzieć na plaży słuchać szumu fal i patrzeć jak rosną nasze pociechy żeby w końcu żyć w lepszym świecie. Wiedziałem, że w końcu i Wasyl znalazł towarzyszkę życia. Tu na miejscu. Spoważniałem. Nadszedł czas na poruszenie głównego tematu spotkania, powodu, dla którego go tu wezwałem. Nie wszystko szło po naszej myśli. Plany zostały zagrożone. - Wasyl- spojrzałem na niego przez dłuższy czas patrząc mu prosto w oczy - jest problem. Z mojego doskonale poinformowanego źródła z Berlina otrzymałem wiadomości, które nie są zbyt wesołe. Hitler ze swoimi najbardziej zaufanymi poplecznikami coś wywęszył – czują, że nie wszystko idzie po ich myśli. Na tej podstawie zaczęli planować jakąś kontrakcję. Uzgodnienia naszych ludzi dotyczące działań po zajęciu terenów Ukrainy chyba wydały się im podejrzane pomimo politycznego lawirowania. Fakt przejęcia odpowiedzialności za te tereny przez Rzeczpospolitą zdaje się, że jest im kulą u nogi. Moi ludzie w Berlinie są zaniepokojeni – Hans ma problem z pewnymi wysoko postawionymi dowódcami, ich wierność sprawie takiej, jaką oni znają staje się niepewna. Odsunięcie Hitlera od władzy i zabicie go nie jest takie proste,…Ponieważ problemem jest kwestia związana z Ukrainą, dlatego właśnie wezwałem ciebie. Musimy się zastanowić jak to rozwiązać. Wasyl spojrzał prosto w moje oczy. Patrzał i myślał. Ja też myślałem. Wiedziałem, co go niepokoi. Ale też wiedziałem, że nie ma podstaw do tego niepokoju. Pomimo, że ostatnio nikt z nas nie miał zbyt wiele czasu na konsultacje z resztą, powinien wiedzieć, że nic się nie zmieniło. Dlatego musiałem porozmawiać z nim osobiście bez świadków, udowodnić mu mój stosunek do niego i jego narodu. I jego marzeń. Moich zresztą też. -Wiesz, że musimy odstąpić od pierwotnego planu – pomimo siły, jaką dysponujemy obecnie musimy wprowadzić ekipę zaufanych ludzi Hitlera w błąd. Po to, aby w efekcie twoja ojczyzna odzyskała niepodległość. Trzeba opracować jakiś plan. Jak to przeprowadzić? -OK. Rozumiem.– Spojrzał na mnie znacząco - Lachu…- to słowo, które tak wiele znaczyło w innym świecie i tak bardzo przeszkadzało..., stare animozje się odzywają i nie sposób z dnia na dzień się ich pozbyć – pokiwał powoli przecząco głową i mówił dalej. Mówił o swojej młodości o opowieściach o Lachach – Polakach, o dążeniu do niepodległości opowiadanym przez swojego ojca o tym, co działo się przed wojną. Jednocześnie mówił o nienawiści, o tym jak trudno mu było jako Ukraińcowi wychowywanemu w nienawiści do Lachów odnaleźć wśród swoich, chociaż strzępki prawdy o historii naszych narodów. To był długi monolog. Nigdy jeszcze z nim tak nie rozmawiałem, tyle nie usłyszałem od niego. I on ode mnie. Ponieważ później przyszła kolej na mnie. Piliśmy piwo i spijaliśmy żale dwóch narodów. Analizowaliśmy błędy wykluczaliśmy wzajemną nienawiść i niezrozumienie. To, co kiedyś robiłem z moimi kolegami przez Internet tworzyliśmy we dwóch. Próbowaliśmy zrozumieć gdzie tkwi błąd. Dlaczego nasze narodu rozeszły się w pewnym momencie. Polskie błędy to za duża pewność siebie, sobiepaństwo, pycha, dbanie o własne dobro i nadmierna wolność w tamtych odległych czasach Chmielnickiego gdzie wszystko się zaczęło, a może skończyło? Ukraińskie- niedojrzałość do niepodległości, pomimo pragnienia jej posiadania, okrucieństwo, brak realizmu politycznego, co doprowadziło do poddania się „w opiekę” carowi na setki lat. Ten się nie cackał nie dawał wolności, ziem jak Rzeczpospolita – tylko chwycił jak to się mówi „ za mordy” Ukraińców…i tak zostali aż do 1918 gdzie zjawił się Semon Petlura i Piłsudski …była nadzieją, która mimo wszystko niektórzy z Ukraińców nazwali zdradą. I czasy po okrucieństwa stalinizmu i ciągły brak wyciągania wniosków- i to, czemu chcemy zapobiec dywizja SS „Galicja”, UPA, OUN, faszyści i nacjonaliści ukraińscy- wentyl, który nic nie dał, niczego nie upuścił…., A doprowadził do okrutnej śmierci setki tysięcy Polaków i Ukraińców. Chcieliśmy tego samego. Uniknięcia tego. Na goniec wypowiedziałem słowa, w które, odkąd pojawiły się w mojej głowie, świecie wierzyłem i które stały się idee FIXE mojego życia…
-Wszędzie są dobrzy ludzie i źli. Pamiętaj. Po prostu trzeba oddzielić jednych od drugich. I tych złych się pozbyć.
Będziemy musieli przekonać hitlerowców, że nie zależy nam na terenach Ukrainy, im na pewno chodzi o tereny roponośne. Zmylić ich czujność tu jest twoja rola – twoi rodacy muszą jak najszybciej osiągnąć gotowość bojową. Ile w tej chwili stanów osobowych dywizji możesz skompletować?
- No cóż…na dzień dzisiejszy jest gotowych około 10 tys. oficerów i podoficerów. Myślę, że jako szkieletowe obsady da to ilość około 3 -4 dywizji... Oczywiście odpowiednia ilość szeregowców jest gotowa do akcji, wystarczy tylko ich powiadomić naszymi kanałami kontaktowymi. Wszystko gotowe.
przerwał - i sopojrzał na mnie badawczo
- Ale dlaczego Pytasz?
Pociągnąłem już któryś z kolei łyk piwa. W zasadzie lekko kręciło się mi już głowie. Spływałem potem z duchoty i nerwów, ale jak się powiedziało „a”, trzeba było brnąć dalej...
- Widzisz, wszystko wskazuje na to że zaraz po wspólnym uderzeniu na Sowietów..., będziemy musieli zaatakować Niemców.- przerwał na chwilę pociągając łyk piwa z kufla-
O ile nasi ludzie w Berlinie zadziałają jak należy, zgranie czasowe spowoduje, że Hitler i jego świta stracą kontrolę nad armią i życie –
dowództwo przejmą oni i razem dokończymy wykańczać Rusków. Ale gdyby coś poszło nie tak będziemy walczyć na dwa fronty a wtedy każdy żołnierz będzie nam potrzebny. Dywizje ukraińskie będą walczyć na froncie wschodnim. Ich zadaniem będzie przejąć jak najwięcej ich żołnierzy do walki przeciwko reżimowi Stalina. Tak, aby to oni własnymi rękoma załatwili swojego przywódcę. No a my będziemy musieli rozwiązać sprawę z Niemcami. Ale mam nadzieję, że to ostateczność. Więc niech jak najszybciej osiągną gotowość. W ciągu miesiąca wszystko się rozstrzygnie- To znaczy uderzymy na ZSRR. Popatrzeliśmy na ludzi dookoła. Wielu z nich uwielbiało szaleńca z wąsikiem, ale jeszcze więcej chciało po prostu żyć i cieszyć się tym stanem. I mieli gdzieś wszystkie flagi ze swastykami, marsze i wrzaski przywódców. A także niekoniecznie zależało im czy mieszkają w rzeszy czy zjednoczonej europie byle mieli spokój i dobrobyt. I taki stan dotyczy większości ludzi. Wiedzieliśmy, że musi nam się udać. Pożegnałem, Wasyla i udałem się ruchliwą ulicą w stronę rynku. Obserwowałem zwykły ruch na ulicach miasta lat 30-tych. Przejeżdżające dorożki, spacerujące kobiety, dzieci trzymające się kurczowo swoich matek, spieszący dokądś mężczyźni, przejeżdżające jeszcze w miarę rzadko automobile, świat jeszcze pełen spokoju, ale z piętnem zagłady. I pomimo piętna zdążający coraz dynamiczniej w niepożądanym kierunku. Czy idealistyczne marzenia grupki szaleńców odmienią świat?
Chciałem rzucić okiem na Neptuna – faceta z widłami – trójzębem, takim samym, który używali rzymscy gladiatorzy w swoich bezsensownych, niemających przyszłości walkach na arenie. Z kim chcesz walczyć tym trójzębem Neptunie? W kogo mierzysz? Zaraz potem pójdę na plażę – spojrzeć na odwiecznego świadka życia, którego szum towarzyszył nam od naszych początków- zawsze taki sam.
Zawsze niezwyciężony i nieugięty, w którego odmętach spoczęło wiele ludzkich marzeń i nadziei.
Pójdę posłuchać tego szumu. Niech mi poradzi, co zrobić. Może zostawić wszystko swoim torem? Ale czy się da?
Już zbyt wiele zostało uczynione. Przyszłość będzie i tak inna teraz i dla mnie nieznana. Wziąłem udział w jej kształtowaniu.
Każdy ma na to szansę ja wziąłem szansę w swoje ręce. Wzięliśmy. Musimy być świadomi jednego każde nasze postępowanie, każdy czyn prowadzi od nieodwracalnych zmian. Zobaczymy, dokąd nas to zaprowadzi.
Na razie idę posłuchać morza, pewnie i tak jest mu obojętne jak to dla nas ludzi się skończy...

Wiadomości : Fragment artykułu opublikowanego w NEW YORK TIMES pióra amerykańskiego korespondenta wojennego w Europie Stevena Novaka (pochodzenia polskiego).
„…W dniu 4 listopada 1939 roku Rzeczpospolita Polska i Rzesza Niemiecka uderzyły na ZSRR. Po błyskotliwym zwycięstwie Niemiec,
we wrześniu nad Francją (w ciągu 3 tygodni - jak wiemy, stało się to tak szybko, dzięki znaczącej pomocy militarnej ze strony Polski).
To błyskawiczne uderzenie było zaskoczeniem nie tylko dla sowietów, ale i dla całego świata. Po nerwowych rozmowach na temat korytarza i Gdańska
między Polską, a Niemcami na wiosnę 1939 i po jeszcze bardziej zaskakującym epilogu w postaci układu zwanego Pakt Ribbentrop-Beck,
nikt nie spodziewał się, aż tak daleko idącego współdziałania tych państw. Kampania miała nietypowy przebieg. W ciągu miesiąca zajęto tereny sięgające
kilkuset kilometrów w głąb Rosji sowieckiej. Przewaga była widoczna. Spodziewano się pójścia za ciosem, ale jednak nie. Wstrzymano natarcie dywizji
pancernych.
Ukraińska SSR została zajęta w większej części – prawie natychmiast na tych terenach sformowano 5 ukraińskich dywizji piechoty ,
liczących łącznie prawie 80 tysięcy ludzi. Uczyniono to przy wydatnej pomocy polskiej armii. W co najmniej dwóch dywizjach obsadę oficerską
wspomagali polscy zawodowi żołnierze w stopniach od porucznika do podpułkownika - warto zaznaczyć, że współpraca między polskimi a ukraińskimi oficerami układała się wzorowo. Na zajętych ziemiach przeorganizowano władze cywilne, zorganizowano cywilne ochotnicze patrole milicyjne wzmocnione garnizonami wyzwolicielskich
wojsk polsko-niemieckich tak nazywanych, na co warto zwrócić uwagę, przez samych mieszkańców tych ziem. Zdecydowanie przeprowadzono akcję aresztowań
na szeroką skalę wszelkich działaczy partyjnych, nacjonalistów ukraińskich, udzielających się komunistów, tych ostatnich wskazywanych zresztą ochoczo przez uciśnionych byłych już obywateli
ZSRR. Uczyniono to z tego, co nam wiadomo przy znacznej pomocy i współpracy ukraińskich bojowników o niepodległość – a gdzie odesłano aresztowanych,
do dziś nie wiadomo... Czy do jakiś obozów pracy na terenie Rzeczpospolitej i Rzeszy? Tak brzmią oficjalne komunikaty wspólnego dowództwa wojskowego polsko-niemieckich sił zbrojnych. Jeszcze inna wersja krąży wśród szeregowych żołnierzy i ludu. Mówi się o rozwiązaniu ostatecznym w stosunku do tych ludzi. Prawdy zapewne nigdy się nie dowiemy...
Linia frontu została ustabilizowana na linii - Kijów w centralnym regionie, na północy na przedpolach Leningradu,
na południu przebiegała w zdobytym Charkowie. Przez zimę wszelkie próby jakichkolwiek kontrataków, podejmowane ze strony sowietów były skutecznie tłumione przez połączone armie niemiecko-polskie wspomagane przez ochotnicze oddziały gen Własowa, w skład, których wchodzą nawet całe związki armijne,
byłej armii sowieckiej, które przeszły bez jednego strzału (usuwając przedtem komisarzy NKWD) na stronę przeciwnika i nowo organizowane
dywizje powstającej Wspólnoty Wolnej Ukrainy pod protektoratem i opieką Rzeczpospolitej. Ukraińcy dyszą nienawiścią do swoich niedawnych
ciemiężycieli, wspominają straszliwe lata głodu, które spustoszyły w latach 30-tych te żyzne ziemie za przyczyną straszliwych zbrodniczych rozkazów generalissimusa Stalina, ale takze przy pomocy rodzimych dygnitarzy partyjnych (z którymi odpowiednio się rozprawiono).
Ich dywizje zajmowały pozycje bezpośrednio na linii frontu wspomagane 3 polskimi dywizjami pancernymi pod dowództwem gen. Maczka, w skład których wchodzą miedzy innymi najnowsze czołgi 9TP.
Tak walczącym armiom na wschodzie minęła zima. Jakoś sojusznik mróz, który swego czasu rozgromił armię Napoleona , tym razem nie dopomógł Rosjanom. Być moze dlatego, że rozsądnie nie wydłużono lini zaopatrzenia, wstrzymano ofenzywę okopano się, przygotowano do mrozów. Z koleii już na początku kwietnia ruszyła do natarcia potężna ofensywa wojsk polsko-niemiecko –ukraińskich spychając obronę sowiecką w ciągu 5 tygodni,
aż pod samą Moskwę. Niewątpliwie w istotny sposób do sukcesu przyczyniły się działania V kolumny informujące żołnierzy przeciwnika o faktycznym celu
tej wojny, a więc rozsiewanych informacji o wyzwoleniu spod sowieckiego ucisku obywateli Rosji i terenów Ukrainy, które jeszcze zostały pod władzą komunistów.
Ponadto informacje o nadzwyczaj dobrym traktowaniu ludzi i w zasadzie tworzeniu zalążków nowej niepodległej władzy przenikały samoistnie przez linie frontu. Nierzadko oficerowie polityczni i NKWD byli likwidowani w swoich jednostkach, a same jednostki przechodziły na stronę czy to polską czy niemiecką, a nawet poddawały się oddziałom ukraińskim, chociaż czasami jak donoszą niezależne źródła, nie obyło się bez nadgorliwych nie zawsze zgodnych z konwencją wojenną czynów oddziałów ukraińskich. W dniu 17 maja potężny nalot około tysiąca samolotów w skład, których wchodziły między innymi najnowocześniejsze PZL „Łoś”praktycznie zrównał z ziemią Kreml – ośrodek władzy ZSRR. Pokrył się on z intensywnym przygotowaniem artyleryjskim i uderzeniem aż siedmiu polskich i niemieckich dywizji pancernych skierowanych wprost na stolicę. Na całym froncie podjęto niezwykle intensywne działania ofensywne. Wynik nowej kampanii był łatwy do przewidzenia. W ciągu tygodnia została zdobyta stolica sowieckiej Rosji, a linia frontu przesunęła się ponad 80 km za Moskwę, w wyniku panicznej ucieczki większości oddizałów z rozbitych jednostek liniowych. Nieliczne oddziały sowieckie, które jeszcze podjęły walkę na niestabilnej lini frontu, wkrótce rozpoczęły wycofywanie się w nieładzie za Ural, atakowane przez zagony pancerne i lotnictwo sprzymierzonych. Los Stalina był jeszcze nieznany, ale jak się wkrótce okazało, zaraz po nalocie został on zamordowany przez własną gwardię przyboczną a ciało rozsiekane szablami ze skarbca kremlowskiego. Swoistego rodzaju wschodnia symbolika... Zapewne Hitler byłby mocno zdziwiony takimi informacjami, gdyby ich tylko dożył; jak wiemy zginął w zamachu wrześniowym w Monachium wygłaszając mowę w jednym z licznych w tym mieście pubów piwnych . Wraz z nim zginęło wielu z jego zaufanych popleczników i współpracowników. Ci, którzy nie ponieśli wtedy śmierci, zostali w ciągu kilku dni aresztowani przez oddziały nowo utworzonej władzy tymczasowej i po do raźnym sądzie rozstrzelani w przeciągu miesiąca od śmierci swojego Fuhrera. Rzesza niemiecka wyzbyła się prowokacyjnego symbolu swastyki, a także trupich główek na czapkach formacji SS jak i w ogóle zmieniła nazwy tych formacji na „Speziell Abteilung”.
Na terenie całych Niemiec rozpoczęto wyłapywać wszystkich tych, którzy pod wodzą i pod dyktando Hitlera dopuścili się przestępstw na narodzie niemieckim i Żydach niemieckich. Były to zmiany zupełnie niespodizewane i szokujące wielu zagranicznych obserwatorów. Wróćmy jednak do tego co obecnie dzieje się w Europie. W zasadzie kampania przeciwko ZSRR została zakończona.
Pod kierunkiem i egidą niemiecko-polską powstaje coś na kształt wspólnej Rady Europy. Ukraina wspierana przez Polskę i pod jej opieką, cieszy się niepodległością. Powstała Białoruś.
Na miejscu ZSRR powstaje pod wspólnym protektoratem polsko-niemiecko-ukraińskim państwo o nazwie odnoszącej się do imperium sprzed rewolucji: Rosja.
Na razie jest wiele problemów do rozwiązania, jednakże już teraz rządy liderów zapowiedziały utworzenie wspólnej Rady Europy i dalsze prace nad zjednoczeniem
wszystkich jej krajów. Miały miejsce wzajemne deklaracje Polski i Niemiec (już nie Rzeszy – tą nazwę zniesiono dekretem nowego Reichstagu),
mówiące o wspólnej ochronie swoich granic, wzajemnej pomocy gospodarczej i wymianie kulturalnej. To, co się dzieje w Europie jest czymś nowym.
Czy być może już niedługo my Amerykanie i cały pozostały świat będzie świadkami powstania UNITED STATES OF EUROPA……?”

Gdzieś daleko na zagubionej wśród ciepłych wód Pacyfiku wysepce podczas zachodu czerwono-krwistego słońca
odbijającego się od sennie uderzających o brzeg ciepłych fal zebrała się grupa ludzi. Spotkali się nad grobem człowieka, który niestety, nie zmarł śmiercią naturalną.
Jego ciało przywieziono z odległej plaży nad zimnym morzem, gdzie został zamordowany, przez ludzi nieżyjącego już zbrodniarza-dyktatora.
Ciało znalazł jego ukraiński przyjaciel.
Możliwość uratowania go za pomocą maszyny czasu, niestety została wykluczona.
Tego typu działanie mogłoby zakłócić już istniejące kontinuum, co skończyłoby się całkowitą destrukcją linii czasowych i tak nieprzewidywalnymi zakłóceniami przestrzeni, że ich efekty nie byłyby do przewidzenia. Mowa była o podwójnym efekcie pętli czasowej i innych jeszcze bardziej skomplikowanych terminach naukowych. Nie znano jeszcze do końca wszystkich problemów związanych z podróżami w czasie…i nigdy nie miano już ich od końca poznać. Właśnie tego dnia, zniszczono zgodnie z planem ostatni egzemplarz machiny i pełną jej dokumentację.
Ostatecznie odcięto się od przeszłości będącej w nieistniejącej już przyszłości.
Wszyscy żyjący spotkali się, aby pożegnać twórcę i duszę PLANU, WSPÓLNEJ SPRAWY, którą razem rozpoczęli
- próbowano uniknąć pewnych błędów historii, Ale, czy świat dzięki ich działaniom zmierza ku lepszej przyszłości?
Na pewno kilku szaleńców nie zrealizuje swych planów i wiele milionów ludzi zachowa swoje życie, jak jednak pokierują swoimi losami
– to już od nich będzie zależało. Chociaż twórca tej wielkiej akcji, o tym już się nie dowie…
Praca została zakończona – większość twórców projektu osiadła na stałe na wyspie zagubionej wśród Pacyfiku
– nieliczni tylko zostali i doglądają spraw. Dowodzą wyszkolonymi grupami wtajemniczonych w Plan. Nadzorują, pilnują i sprzątają …
Systematycznie wtajemniczają kluczowe nielicznie jednostki w istniejących strukturach władzy najróżniejszych państw.
Dysponują różnymi środkami perswazji. I są doskonale zakamuflowani. Nie do wykrycia przez sobie współczesnych…
Teraz oddają ostatni hołd swojemu towarzyszowi i przyjacielowi -
Chciał być pochowany nad brzegiem oceanu, który tak bardzo go zachwycał i fascynował.
Tak uczynili.
Stali i milcząco wsłuchiwali się w dźwięk fal. Tak jak on często czynił.
Jak mówił:
„Tak aby móc słyszeć wieczny szum fal ”…


Jest to opowiadanie, które swego czasu wysłałem na konkurs, co prawda nie wygrałem go, aczkolwiek uważam,
że kilka spostrzezeń zawartych w nim, dotyczących naszej przeszłości jako narodu mogłoby zostać zrealizowane.
Oczywiście wechikuł czasu odgrywa tutaj rolę narzędzia, które jedynie umożliwiło mi ukazanie pewnych potencjalnych dróg w przeszłości.
Można to nazwać historia alternatywną.
Dysponuję znacznie większą ilością podobnych pomysłów i fabuł.
W jakiś sposób analizowanie rozwiazań alternatywnego rozwoju wydarzeń opartych na określonych faktach historycznych, które miały miejsce w przeszłości, przyciąga moje szczególne zainteresowanie.
A więc:
Inaczej, o toczącej się rzeczywistości, począwszy od daty 1 września 1939 roku....
ZAZNACZAM - jeżeli znacznie wizja ta odbiega od tego, co sie wtedy stało, nie oznacza to wcale,
że chciałbym w ten sposób gloryfikować, czy oddawać jakąkolwiek, choćby najmniejszą, sprawiedliwość zbrodniarzom faszystowskim.
Nie to jest moim zamiarem - chciałem poprzez zawarty w tekscie pomysł ukazać inne drogi rozwoju tamtej sytuacji,
w efekcie tak przecież dla nas niekorzystnej i tragicznej jako Polaków.
Mogę jedynie napomknąć, iż spotkałem się z dość podobną alternatywną wizją historii, w jednej z wypowiedzi, u niezmiernie przeze mnie szanowanego
śp. prof. Pawła Piotra Wieczorkiewicza - gorąco polecam jego pozycje i wszelkie możliwe nagrane programy, z jego udziałem.
Był to historyk wielkiej klasy , który zrobił i robi na mnie duże wrażenie.
Wracając jednak do treści zawartych w opowiadaniu-
z punktu widzenia tego, co stało się z państwami przegranymi podczas II wojny światowej
i całkowitego braku jakiegokolwiek szacunku dla nas jako zwycięzców, narodu, który najdłużej walczył i najwięcej stracił- lepszą wersją może byłoby ugiąć się i dogadać z Niemcami- tak jak to Węgry uczyniły i dzięki temu Żydzi węgierscy nie byli prześladowani aż do 1944 roku.
W moim fantazjowaniu poszedłem troszkę dalej, mianowicie rozprawiłem sie z zachodnimi aliantami (niejako na papierze dając im łupnia za zdradę) i unikając błędów Hitlera podbiłem ZSRR.
Usuwając tym samym zagrożenie ze wschodu...
Gdybyśmy jednak rozważyli taką sytuację, gdzie w prawdziwej rzeczywistości sprzymierzylibyśmy się z Rzeszą Niemiecką
zapewniając im tym samym bezpieczeństwo wschodnich granic podczas uderzenia
na Francję i Anglię [(głównie o to mogło Hitlerowi chodzić). W przypadku prowadzenia wojny z Francją Hiltler obawiał się naszej reakcji, było pewne, że zrealizujemy zobowiązania wynikające jeszcze z układu sojuszniczego z 19 lutego 1921 roku (czytaj artykuł I tego układu) po reakcjach naszego rządu z okresu demilitaryzacji Nadreni, można było przewidzieć, że na pewno zrealizujemy te zobowiązania, w sytuacji wojny Rzeszy z Francją, a na to Hitler nie mógł sobie pozwolić. Rzesza Niemiecka w 1939 roku była za słaba na prawdziwą walkę na dwa fronty...]
A następnie wspólnymi siłami uderzyli na ZSRR (uwzględniając zwycięstwo nad Anglią i okupację Wysp Brytyjskich),
mielibyśmy wielką szansę zwyciężyć i wspólnie rozpocząć okupację ziem ZSRR.
Co by nam to dało?
Na pewno jedno - mniejsze straty ludzkie i materiałowe - Niemcy też nie zdecydowaliby sie na ograniczenie naszej suwerenności -
jeżeli Węgry traktowali jako prawktycznie pełnoprawnego sojusznika - To z wielkim prawdopodobieństwem zakładam podobne traktowanie
II Rzeczpospolitej jak np. Włochy.
Nie należy zapominać, że Polska w tamtych czasach była piątym państwem Europy pod względem powierzchni.
Tego typu sojusznik przede wszystkim w walce z Rosjanami byłby bardzo cenny. Zważywszy na nasze ścisłe stosunki z Rumunią (konwencja z 3 marca 1921 roku, ponowiona 26 marca 1926 roku jako traktat gwarancyjny odnawaiany co pięć lat do 1941 roku) i Węgrami, można załóżyć, że te państwa stałyby się rownież w przypadku sojuszu i współpracy Rzeczpospolitej, również sojusznikami Rzeszy, (a w każdym razie o wiele łatwiej szłoby je do tego przekonać).

Nie wątpię, że prędzej czy później czekałaby nas konfrontacja z Rzeszą Niemiecką, a raczej z zaborczą polityką jej przywódcy - Hitlera.

Stąd pomysł pojawiający się w opowiadaniu: zamach na Hitlera, następnie; pomoc w odzyskaniu niepodległości Ukrainy, utworzenie z niej sojusznika i ewentualna wspólna walka z pozostałoścniami systemu faszystowskiego (z wdzięczności za uzyskanie niepodległości).

Wbrew pozorom nie byłoby to aż takie nierealne- elementy nacjonalistyczno-faszystowskie na Ukrainie oczywiście istniały, jednak nie były aż tak liczne,
ponadto Ukraińcom zależało na niepodległości , nieważne skąd przyjdzie, a jeszcze bardziej na uwolnieniu się od niewoli ZSRR...

Nie zapominajmy też o wspólnej walce przeciwko sowietom podczas wojny polsko-radzieckiej w 1920 roku
- czyli o wojskach Semona Petlury.
I niedoszłej idei Piłsudskiego "państw buforowych", ze strony wschodniej granicy
- w której to idei Ukraina odgrywała zapewne w planach Marszałka istotną rolę.
Oczywiście jest to historia alternatywna, jednak gdybyśmy założyli większą sprężystość analizowania wydarzeń politycznych, naszych polityków II Rzeczpospolitej i zapewne wiele różnych innych czynników (spotkałem się z informacjami mówiącymi o tym, że wywiad angielski obawiał sie przychylnego stosunku (lub przynajmniej obojętnego) naszego rządu i pójścia na ugodę - nawet uległość w stosunku do żadań Hitlera- pamiętajmy, że nie mieliśmy gwarancji danych przez Anglię i Francję jeszcze na początku 1939 roku - i były
prowadzone spotkania z przedstawicielami Rzeszy (rozmowa Lipskiego z Ribbentropem w grudniu 1938 roku), a nawet późniejsze spotkanie (bodajże w marcu w Berghoffie) Hitlera z Beckiem, ...owa historia mogłaby się okazać wcale niekoniecznie, aż tak nierealna ...

Podkreślam jednak, że bez względu na jakiekolwiek dywagacje jedno jest pewne: zostaliśmy zdradzeni i to DWUKROTNIE:
najpierw przez Anglę i Francję (1939 rok- brak zdecydowanych dizałań militarnych), a następnie przez Anglię i USA...(Teheran itp.)

Może powinniśmy lepiej o tym pamiętać, i starać się aby to te państwa obecnie sprawiedliwie spłaciły nam dług, który zaciagnęły wtedy,
kiedy jako pierwsi stawiliśmy (jako naród) czoła nawale faszystowskiej, a następnie; za nasze poświęcenie i walkę zostaliśmy w toku wojny ponownie WYKORZYSTANI i dodatkowo zdradzeni...(słynne wypowiedzi Churchilla do naszych dowódców pod koniec wojny: "Teraz już wasze wojsko nie jest mi do niczego potrzebne".
Za tą zdradę winne są nam przeprosiny, oficjalne wobec narodów świata, bez względu na jakiekolwiek obowiązujące kanony polityczne. Warto sie głębiej nad tym zastanowić.
P.Sz.

INNE opowiadania:
Tekst Fantasy

bunkier na dworcu PKP
powrót na stronę główną




All rights reserved. Wszystkie prawa zastrzeżone.